Rocznica objawień Matki Bożej Fatimskiej
Rocznica objawień Matki Bożej Fatimskiej Dowiedz się więcej »
w Ostrowcu Świętokrzyskim
w Ostrowcu Świętokrzyskim
Rozpoczynamy nowy cykl katechez poświęconych uczynkom miłosierdzia względem ciała. Są to bardzo konkretne czyny, przez które chrześcijanin odpowiada na najbardziej podstawowe potrzeby drugiego człowieka. Pierwszym z nich jest „głodnych nakarmić”. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi jedynie o podzielenie się pokarmem z osobą, która nie ma co jeść. Oczywiście jest to najprostsze i najbardziej dosłowne znaczenie tego uczynku. Jednak chrześcijańska miłość każe spojrzeć głębiej. Nakarmić głodnego to przede wszystkim dostrzec człowieka, który czegoś potrzebuje, i nie pozostać wobec tej potrzeby obojętnym.
Głód jest jednym z najbardziej podstawowych doświadczeń człowieka. Kiedy brakuje pożywienia, trudno myśleć o czymkolwiek innym. Dlatego troska o głodnych jest wyrazem szacunku dla ludzkiego życia i godności. Człowiek nie może przejść obojętnie obok drugiego, który cierpi z powodu braku tego, co konieczne do życia. Już na kartach Starego Testamentu Bóg przypomina swojemu ludowi, aby troszczył się o ubogich i potrzebujących. Izraelici dobrze pamiętali, że sami doświadczyli głodu i niewoli. Dlatego Prawo nakazywało pozostawiać część plonów na polach dla ubogich, wdów, sierot i cudzoziemców. To, co człowiek posiada, nie jest wyłącznie jego własnością. Jest również darem, którym ma się dzielić z innymi. W Ewangelii szczególnie wymowny na ten temat jest opis rozmnożenia chleba. Gdy uczniowie chcą odesłać głodny tłum, Jezus mówi do nich: „Wy dajcie im jeść” (Mt 14,16). To krótkie zdanie jest skierowane również do nas. Jezus nie pyta, czy problem głodu istnieje. Pyta raczej, co my jesteśmy gotowi zrobić, aby go zmniejszyć. Uczniowie widzieli tylko pięć chlebów i dwie ryby. Wydawało im się, że to zbyt mało. Jezus pokazuje jednak, że nawet niewielki dar może stać się wielkim dobrem, jeśli zostanie złożony w Jego ręce. Często myślimy, że nasze możliwości są zbyt małe, aby komuś pomóc. Tymczasem Bóg potrafi pomnożyć nawet najdrobniejszy gest miłości.
Jeszcze mocniej Jezus mówi o tym w opisie sądu ostatecznego. W Ewangelii według św. Mateusza czytamy słowa: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść” (Mt 25,35). Co zaskakujące, Jezus nie mówi: „Nakarmiliście biednych”, ale „Mnie nakarmiliście”. Oznacza to, że w każdym człowieku potrzebującym obecny jest sam Chrystus. Każdy gest pomocy okazany głodnemu staje się gestem miłości wobec Jezusa. To właśnie ten fragment pokazuje, że uczynki miłosierdzia nie są jedynie dodatkiem do życia chrześcijańskiego. Są jednym z najważniejszych sprawdzianów naszej wiary. Nie wystarczy znać Ewangelię. Trzeba nią żyć.
Święty Jan Apostoł stawia bardzo konkretne pytanie: „Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga?” (por. 1 J 3,17). Miłość nie polega jedynie na dobrych uczuciach. Prawdziwa miłość staje się czynem. Nie każdy z nas będzie mógł nakarmić setki ludzi. Ale każdy może zrobić coś dobrego. Możemy podzielić się posiłkiem z potrzebującym, wesprzeć jadłodajnię dla ubogich, przygotować paczkę żywnościową dla rodziny w trudnej sytuacji czy po prostu nie marnować jedzenia. To właśnie od takich małych gestów zaczyna się wielkie dobro.
Rozpoczynając rozważanie na temat uczynków miłosierdzia względem ciała, warto zapamiętać jedną prostą prawdę. Chrześcijaństwo nie jest religią pięknych słów, ale konkretnych czynów. Kiedy karmimy głodnego, nie dajemy mu jedynie chleba. Dajemy mu także znak, że nie jest sam, że jego życie ma wartość i że Bóg o nim pamięta. A wtedy zwykły kawałek chleba może stać się świadectwem Bożej miłości.
12.07.2026 – Uczynki miłosierne co do ciała – głodnych nakarmić Dowiedz się więcej »
7 lipca gościliśmy w naszej parafii uczestników Pieszej Pielgrzymki Młodzieży o Trzeźwość Narodu Polskiego. Po zakwaterowaniu i wspólnym posiłku pielgrzymi wraz z parafianami uczestniczyli w Drodze Krzyżowej. Piękna oprawa muzyczna oraz poruszające rozważania stworzyły atmosferę modlitwy i refleksji nad przyjęciem krzyża codziennego życia jako drogi prowadzącej do Chrystusa.
8 lipca rano pielgrzymów pobłogosławił proboszcz parafii, ks. Marek Kumór, życząc im owocnego pielgrzymowania oraz wyproszenia potrzebnych łask dla wszystkich, którzy prosili o modlitwę, szczególnie dla osób zmagających się z różnymi zniewoleniami.
Serdecznie dziękujemy wszystkim rodzinom i parafianom, którzy otworzyli swoje domy i serca dla pielgrzymów. Dzięki Waszej życzliwości mogliśmy wspólnie doświadczyć piękna chrześcijańskiej gościnności i miłosierdzia. Bóg zapłać!
Piesza Pielgrzymka Młodzieży o Trzeźwość Narodu Polskiego Dowiedz się więcej »
Ostatnim z uczynków miłosierdzia względem duszy jest „modlić się za żywych i zmarłych”. Modlitwa za innych jest znakiem, że nie jesteśmy sami. Bóg stworzył nas jako wspólnotę. To, co przeżywa jeden człowiek, nigdy nie jest obojętne dla drugiego. Dlatego chrześcijanin nie modli się wyłącznie za siebie. Wstawia się również za rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami, ludźmi cierpiącymi, chorymi, prześladowanymi, a także za tymi, których być może nigdy nie spotka.
Już w Starym Testamencie odnajdujemy piękne przykłady modlitwy wstawienniczej. Gdy naród izraelski dopuścił się grzechu, Mojżesz stanął przed Bogiem i błagał o przebaczenie dla swojego ludu. Nie myślał tylko o własnym zbawieniu, ale wziął odpowiedzialność za innych. Pokazuje nam w ten sposób, że modlitwa jest także wyrazem troski o drugiego człowieka.
Jezus przez całe swoje życie modlił się za innych. Szczególnie poruszające są Jego słowa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy modlił się nie tylko za Apostołów, ale także za wszystkich, którzy dzięki ich świadectwu uwierzą w Niego: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie” (J 17,20). W ten sposób Jezus obejmuje swoją modlitwą również każdego z nas. Najbardziej niezwykłą modlitwę Jezus zanosi jednak na krzyżu. Pośród cierpienia modli się za tych, którzy Go skrzywdzili: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Nawet w chwili śmierci nie przestaje troszczyć się o ludzi. Uczy nas, że modlitwa powinna obejmować nie tylko tych, których kochamy, ale także tych, którzy nas zranili.
Kościół od swoich początków modlił się także za zmarłych. W Drugiej Księdze Machabejskiej czytamy, że Juda Machabeusz polecił złożyć ofiarę za poległych żołnierzy, „aby zostali uwolnieni od grzechu” (por. 2 Mch 12,43–45). Autor księgi dodaje, że była to „święta i pobożna myśl”. Ten fragment pokazuje, że pamięć o zmarłych nie kończy się na wspomnieniu. Wyraża się także w modlitwie i powierzaniu ich Bożemu miłosierdziu.
Może się wydawać, że modlitwa jest najmniej skuteczną pomocą, ponieważ niczego nie zmienia od razu. Tymczasem człowiek wierzący wie, że modlitwa nie jest ostatnią deską ratunku, ale pierwszym odruchem serca. Powierzając kogoś Bogu, oddajemy go Temu, który kocha go bardziej niż my sami. Modląc się za żywych i zmarłych, uczymy się patrzeć na świat oczami Boga. Przestajemy skupiać się wyłącznie na własnych potrzebach i dostrzegamy tych, którzy potrzebują naszego wsparcia. Nasza modlitwa staje się wtedy cichym, ale bardzo konkretnym uczynkiem miłosierdzia. Kiedy modlimy się za żywych i zmarłych, naśladujemy samego Chrystusa, który nieustannie wstawia się za nami przed Ojcem. Nasza modlitwa staje się wtedy przedłużeniem Jego miłości. Jest cichym, ale niezwykle cennym darem, który możemy ofiarować każdemu człowiekowi – zarówno temu, który idzie jeszcze drogami tego świata, jak i temu, który przekroczył już próg wieczności.
W niedzielę, 5 lipca, w naszej parafii Miłosierdzia Bożego odbyło się uroczyste pożegnanie ks. Adriana Trybulskiego. Wydarzenie to obfitowało w mnóstwo życzeń, kwiatów i upominków. Nie zabrakło pięknych wspomnień, wyrazów głębokiej wdzięczności oraz wielu wzruszeń. Cała wspólnota parafialna zjednoczyła się w modlitwie, prosząc o obfite błogosławieństwo Boże dla ks. Adriana w Jego nowej posłudze. Dziękujemy za czas spędzony w naszej wspólnocie!
Pożegnanie ks. Adriana Trybulskiego Dowiedz się więcej »
30 czerwca pielgrzymi z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ostrowcu Świętokrzyskim udali się na nocne czuwanie na Jasną Górę w Częstochowie. Przed obliczem Matki Bożej Jasnogórskiej polecali Jej swoje osobiste intencje oraz modlili się za całą wspólnotę naszej parafii.
Pielgrzymom przewodniczył ks. Łukasz Michalczyk, który towarzyszył wiernym we wspólnej modlitwie. Niech czas czuwania i modlitwy przyniesie obfite owoce duchowe oraz umocni wszystkich uczestników w wierze i zawierzeniu Matce Najświętszej
Nocne czuwanie na Jasnej Górze Dowiedz się więcej »
„Urazy chętnie darować” to jeden z uczynków miłosierdzia względem duszy. Dla wielu ludzi jest to jeden z najtrudniejszych uczynków. Łatwo jest bowiem pamiętać doznane krzywdy, wracać do bolesnych wspomnień i nosić w sercu żal. Przebaczenie nie oznacza jednak, że zło przestaje być złem a my udajemy, że nic się nie stało. Oznacza przede wszystkim uwolnienie własnego serca od nienawiści i pragnienia odwetu. Każdy człowiek prędzej czy później doświadcza zranienia. Ktoś nas zawiedzie, skrzywdzi, oszuka lub wypowie słowa, które pozostawią głęboką ranę. W takich chwilach rodzi się pytanie: czy będę pielęgnował urazę, czy spróbuję przebaczyć?
Prawdę o przebaczaniu objawia nam Jezus. Gdy św. Piotr pyta Go: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?”, Jezus odpowiada: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,21–22). Nie chodzi tu o dokładną liczbę przebaczeń. Jezus uczy, że przebaczenie nie może mieć wyznaczonej granicy. Chrześcijanin jest wezwany do nieustannego przebaczania, tak jak Bóg nieustannie przebacza człowiekowi.
Po pytaniu Piotra Jezus opowiada przypowieść o nielitościwym dłużniku. Król darował swojemu słudze ogromny dług, lecz ten sam sługa nie potrafił darować niewielkiej należności swojemu współbratu. W ten sposób Jezus pokazuje, że człowiek, który sam doświadczył Bożego miłosierdzia, nie może zamknąć serca przed drugim człowiekiem. Kto pamięta, jak wiele Bóg mu przebaczył, łatwiej uczy się przebaczać innym. Najpiękniejszym przykładem przebaczenia jest jednak sam Jezus na krzyżu. W chwili największego cierpienia nie wypowiada słów zemsty ani potępienia. Modli się za swoich oprawców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). To właśnie na krzyżu objawia się pełnia Bożego miłosierdzia. Jezus przebacza tym, którzy Go odrzucili, wyszydzili i skazali na śmierć. Podobną postawę odnajdujemy u pierwszego męczennika, św. Szczepana. Umierając pod gradem kamieni, modli się za swoich prześladowców: „Panie, nie policz im tego grzechu” (Dz 7,60). Uczeń Chrystusa staje się podobny do swojego Mistrza właśnie wtedy, gdy potrafi przebaczyć.
Trzeba jednak dobrze zrozumieć, czym jest prawdziwe przebaczenie. Przebaczyć nie oznacza zapomnieć o krzywdzie ani udawać, że nic się nie wydarzyło. Nie oznacza również zgody na dalsze zło czy rezygnacji ze sprawiedliwości. Przebaczenie oznacza decyzję, że nie pozwolę, aby nienawiść zamieszkała w moim sercu. Rezygnuję z chęci odwetu i powierzam sprawiedliwość Bogu. Noszona latami uraza najbardziej rani tego, kto ją nosi. Człowiek zamyka się w przeszłości, nie potrafi cieszyć się teraźniejszością i coraz trudniej mu kochać. Przebaczenie nie zmienia przeszłości, ale może przemienić przyszłość. Uwalnia serce od ciężaru gniewu i otwiera je na pokój. Nieprzypadkowo Jezus umieścił przebaczenie w modlitwie „Ojcze nasz”. Każdego dnia modlimy się: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Prosimy Boga o takie miłosierdzie, jakie sami okazujemy innym. Dlatego przebaczenie nie jest jedynie pięknym ideałem, ale drogą każdego ucznia Chrystusa. Darowanie uraz nie jest oznaką słabości. Przeciwnie, wymaga wielkiej odwagi, pokory i zaufania Bogu. Człowiek, który przebacza, zwycięża zło dobrem i staje się podobny do Chrystusa. Wypełniając ten uczynek miłosierdzia, pozwalamy, aby Boża miłość zwyciężała tam, gdzie po ludzku wydaje się to niemożliwe. Dzięki temu nasze serce staje się coraz bardziej wolne i coraz bardziej podobne do serca Jezusa.
28.06.2026 – Uczynki miłosierne względem duszy – urazy chętnie darować Dowiedz się więcej »
Jednym z uczynków miłosierdzia względem duszy jest „strapionych pocieszać”. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi jedynie o wypowiedzenie kilku miłych słów komuś, kto przeżywa trudny czas. Jednak chrześcijańskie pocieszanie jest czymś znacznie głębszym. Nie polega ono na udawaniu, że wszystko jest dobrze, ani na dawaniu prostych recept na rozwiązanie problemów. Prawdziwe pocieszenie rodzi się z obecności, z umiejętności bycia przy drugim człowieku i niesienia mu nadziei. Człowiek strapiony to ktoś, kto doświadcza smutku, lęku, cierpienia, rozczarowania lub samotności. Może nosić w sercu ból po stracie bliskiej osoby, niepowodzeniu życiowym, chorobie czy odrzuceniu. Najbardziej potrzebuje wtedy nie gotowych odpowiedzi, ale kogoś, kto go wysłucha i będzie przy nim.
Pismo Święte wielokrotnie ukazuje Boga jako Tego, który pociesza. Prorok Izajasz przekazuje słowa Boga: „Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud” (Iz 40,1). Są to słowa skierowane do narodu, który przeżywał niewolę, cierpienie i utratę nadziei. Bóg nie pozostawia swojego ludu samego. Przychodzi do niego ze słowem otuchy i obietnicą wybawienia. Jeszcze piękniej wyraża to ten sam prorok, gdy porównuje Bożą troskę do miłości matki: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę” (Iz 66,13). Każdy człowiek nosi w sobie pragnienie takiego właśnie pocieszenia – czułego, cierpliwego i pełnego miłości. Bóg pierwszy daje nam przykład, jak należy pocieszać tych, którzy cierpią.
W Nowym Testamencie Jezus nieustannie spotyka ludzi strapionych. Nie przechodzi obojętnie obok ich bólu. Gdy widzi wdowę z Nain opłakującą jedynego syna, zatrzymuje się przy niej i mówi: „Nie płacz” (Łk. 7,13). Nie są to jednak puste słowa. Jezus najpierw dostrzega jej cierpienie, a następnie przywraca jej syna do życia. Pokazuje w ten sposób, że prawdziwe pocieszenie wypływa z miłości i współczucia. Podobnie przy grobie Łazarza. Jezus widzi płaczące siostry i sam wzrusza się do głębi. Ewangelista zanotował najkrótsze, ale niezwykle wymowne zdanie Ewangelii: „Jezus zapłakał” (J 11,35). Chrystus nie stoi ponad ludzkim cierpieniem. Wchodzi w nie i dzieli je z człowiekiem. To ważna lekcja dla każdego z nas. Czasem najlepszym pocieszeniem nie są słowa, ale współodczuwanie i obecność.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo niewłaściwego pocieszania. Czasami chcemy szybko zakończyć czyjś smutek i mówimy: „Nie martw się”, „Będzie dobrze”, „Inni mają gorzej”. Choć słowa te mogą wypływać z dobrych intencji, często nie pomagają. Człowiek cierpiący potrzebuje przede wszystkim zrozumienia. Jezus nie bagatelizował ludzkiego bólu. Najpierw słuchał, patrzył, współczuł, a dopiero potem mówił. Pocieszanie strapionych jest więc sztuką obecności. To umiejętność bycia obok człowieka nawet wtedy, gdy nie potrafimy rozwiązać jego problemów. Niekiedy wystarczy wysłuchać, podać rękę, pomodlić się razem lub po prostu nie pozostawiać drugiego samego. Chrześcijanin jest wezwany do tego, aby nieść światu nadzieję. Nie dlatego, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania, ale dlatego, że wierzy w Boga, który jest blisko człowieka w każdej sytuacji. Ostatecznie największym pocieszeniem jest sam Chrystus. To On mówi do swoich uczniów: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Kiedy pocieszamy strapionych, stajemy się narzędziami Bożej miłości. Pozwalamy, aby przez nasze słowa, gesty i obecność sam Bóg dotykał serc tych, którzy przeżywają smutek. W ten sposób wypełniamy jeden z najpiękniejszych uczynków miłosierdzia i naśladujemy Chrystusa, który przyszedł, aby „opatrywać rany serc złamanych” (por. Iz 61,1).
21.06.2026 – Uczynki miłosierdzia względem duszy – strapionych pocieszać Dowiedz się więcej »
21 czerwca 2026 roku odbyła się wyjątkowa Msza Święta odprawiona w intencji Dyrekcji, Pracowników oraz Dzieci Niepublicznego Żłobka i Przedszkola „Pajacyk”. Podczas tej uroczystej liturgii zgromadzone dzieci aktywnie i z wielkim zaangażowaniem uczestniczyły we wspólnej modlitwie, z całego serca dziękując Bogu za otrzymane łaski, rodzicom za ich bezgraniczną miłość, a wychowawczyniom za codzienną troskę, cierpliwość i opiekę. Całe nabożeństwo uświetnił przepiękny i radosny śpiew w wykonaniu przedszkolaków, który dostarczył wszystkim obecnym wielu wzruszeń.
Pod koniec Mszy Świętej kapłani udzielili wszystkim dzieciom indywidualnego błogosławieństwa. Następnie Ksiądz Proboszcz Marek Kumór skierował do zgromadzonych ciepłe słowa podziękowania za wspólną modlitwę oraz obecność, dodając, że na każdego małego uczestnika wychodzącego z kościoła czeka słodki upominek.
Na zakończenie tej pięknej i podniosłej uroczystości pani katechetka Danuta Wiśniewska uroczyście wręczyła dzieciom pamiątkowe dyplomiki, dziękując im w ten sposób za aktywne i pełne zapału uczestnictwo w zajęciach religii w minionym roku szkolnym.
Wyjątkowa Msza Święta dziękczynna społeczności „Pajacyka” Dowiedz się więcej »
Używając prostego języka, możemy powiedzieć, że człowiek nieumiejętny to ktoś, kto czegoś jeszcze nie poznał, nie zobaczył lub nie ma w danej sprawie odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. Dlatego „nieumiejętnych pouczać” nie oznacza stawiania siebie ponad innymi ani udowadniania własnej wyższości. Chodzi raczej o pomoc drugiemu człowiekowi w odkryciu czegoś ważnego. To zaproszenie: „Spójrz tutaj. Zobacz coś, czego być może wcześniej nie dostrzegałeś. To może być dla ciebie ważne i wartościowe”. W ten sposób nie pouczamy jako lepsi od innych, ale pomagamy komuś otworzyć oczy, aby sam mógł zobaczyć, zrozumieć i zdobyć własne doświadczenie.
Możemy powiedzieć, że dobrze wykonywana praca nauczyciela jest szczególną formą uczynku miłosierdzia. Prawdziwy nauczyciel nie chce jedynie przekazywać informacji czy wymagać pamięciowego powtarzania treści. Jego celem jest nauczyć uczniów patrzeć głębiej, dostrzegać więcej i lepiej rozumieć świat. Nauczanie to przede wszystkim nauka patrzenia. Nie dokonuje się ono wyłącznie za pomocą słów. Oczywiście słowa są ważne, ale jeszcze ważniejszy jest przykład życia. Nauczyciel uczy swoją postawą, pokazując, że to, co mówi, znajduje potwierdzenie w jego własnym życiu. Swoją osobą świadczy o wartościach, które głosi. Grecki filozof Sokrates porównywał sztukę nauczania do duchowego akuszerstwa. Tak jak akuszerka pomaga przy narodzinach dziecka, tak nauczyciel pomaga uczniowi odkryć prawdę. Czyni to przede wszystkim przez stawianie pytań, które pozwalają spojrzeć na świat z nowej perspektywy i przemieniają wnętrze człowieka.
W Ewangelii Jezus przestrzega przed pragnieniem tytułów i zaszczytów związanych z nauczaniem. W rozmowie z faryzeuszami mówi, aby nie zabiegać o to, by nazywano nas rabinami, ojcami czy nauczycielami. Słowo „rabin” oznacza „mój mistrz” lub „mój wielki”. Łatwo więc może pojawić się pokusa wynoszenia się ponad innych i traktowania uczniów z poczuciem wyższości. Tymczasem Jezus przypomina: „Jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście” (Mt 23,8). W ten sposób podkreśla godność i równość wszystkich ludzi.
Podobnie jest z tytułem ojca. Faryzeusze lubili, gdy tak ich nazywano, natomiast Jezus kieruje naszą uwagę ku Bogu, który jest jedynym i prawdziwym Ojcem wszystkich ludzi. Istnieje również niebezpieczeństwo, że nauczyciel lub przewodnik duchowy będzie chciał zbyt mocno uzależnić od siebie swoich uczniów. Takie sytuacje mogą zdarzać się nie tylko w szkole, ale także we wspólnotach i ruchach religijnych. Już pierwsi mnisi przestrzegali przed ludźmi, którzy chcieli odgrywać rolę duchowych ojców, nie mając do tego odpowiednich cech i pokory. Chrystusowe nauczanie przypomina nam, że żaden człowiek nie może zastąpić naszego sumienia ani zająć miejsca Boga. Ostatecznie tylko Chrystus jest naszym prawdziwym Nauczycielem. To On prowadzi nas do pełni prawdy. Ewangelista Święty Mateusz ukazuje Jezusa właśnie jako takiego Nauczyciela. Jezus nie tylko głosił prawdę słowami, ale także potwierdzał ją swoim życiem. Tym, czego nauczał, żył każdego dnia. A przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie dał najpełniejsze świadectwo prawdzie, którą przekazał swoim uczniom.
14.06.2026 – Uczynki miłosierdzia względem duszy – nieumiejętnych pouczać Dowiedz się więcej »