admin

2.08.2026 -Uczynki miłosierne względem ciała – podróżnych w dom przyjąć

W Księdze Rodzaju czytamy, że Abraham siedział u wejścia do swego namiotu, gdy ujrzał trzech nieznajomych. Natychmiast wyszedł im na spotkanie, zaprosił ich do siebie, obmył im nogi i przygotował posiłek. Dopiero później okazało się, że przyjmując wędrowców, gościł samego Boga (por. Rdz 18,1–8). Słowo Boże zachęca nas, abyśmy zastanowili się nad kilkoma pytaniami. Kim jest człowiek, którego możemy nazwać podróżnym? Czy ten uczynek miłosierdzia odnosi się jedynie do osób przemierzających dalekie drogi? W jaki sposób możemy go wypełniać we współczesnym świecie?

Dawniej przyjęcie podróżnego było często sprawą życia i śmierci. Wędrowcy przemierzali długie drogi pieszo, narażeni na głód, chłód i niebezpieczeństwa. Gospody były nieliczne, dlatego otwarcie domu dla nieznajomego było czymś naturalnym. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. Hotele, schroniska i środki transportu sprawiają, że rzadko spotykamy ludzi proszących o nocleg. Nie oznacza to jednak, że ten uczynek miłosierdzia stracił swoje znaczenie. Współczesnym podróżnym jest często człowiek, który przybywa do naszego miasta, parafii czy miejsca pracy i nikogo tutaj nie zna. Może być nim student rozpoczynający naukę, osoba podejmująca nową pracę, rodzina, która przeprowadziła się do sąsiedztwa, pielgrzym przybywający do sanktuarium czy gość uczestniczący w uroczystości rodzinnej. Każdy z nich potrzebuje nie tylko dachu nad głową, ale również życzliwości, dobrego słowa i poczucia, że nie jest sam.

Autor Listu do Hebrajczyków przypomina: „Nie zapominajcie o gościnności; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołom dali gościnę” (Hbr 13,2). Nigdy nie wiemy, jakie znaczenie może mieć dla drugiego człowieka nasz prosty gest życzliwości. Czasami wystarczy zaprosić kogoś na wspólny posiłek, pomóc odnaleźć drogę, zainteresować się nowym sąsiadem czy znaleźć czas na rozmowę z osobą, która czuje się obca i zagubiona. Ten uczynek miłosierdzia realizujemy przede wszystkim przez otwartość na drugiego człowieka. Możemy serdecznie przyjąć gości, zainteresować się nowymi sąsiadami, pomóc pielgrzymom, wesprzeć osoby, które przyjechały z daleka do pracy lub na studia. Możemy także zaprosić do wspólnego stołu kogoś samotnego, kto od dawna nie doświadczył rodzinnego ciepła. Czasem wystarczy uśmiech, rozmowa czy pomoc w odnalezieniu się w nowym miejscu, aby ktoś poczuł się bezpiecznie i przestał być obcy.

Gościnność chrześcijańska nie polega na okazałym przyjęciu ani na bogato zastawionym stole. Jej istotą jest otwarte serce. Dom, w którym mieszka Chrystus, zawsze znajdzie miejsce dla drugiego człowieka. Warto pamiętać, że kiedy przyjmujemy potrzebującego z miłości do Boga, w rzeczywistości przyjmujemy samego Jezusa. A On zapewnia nas, że żaden gest miłosierdzia nie pozostanie bez nagrody.

2.08.2026 -Uczynki miłosierne względem ciała – podróżnych w dom przyjąć Dowiedz się więcej »

26.07.2026 – Uczynki miłosierne co do ciała – nagich przyodziać

Ubranie to jedna z podstawowych potrzeb człowieka. Chroni przed zimnem i trudnymi warunkami atmosferycznymi, ale jego funkcja sięga znacznie głębiej. Brak odzieży, nagość, to nie tylko fizyczny chłód, ale przede wszystkim utrata godności, wstyd i poczucie bezbronności. Dlatego uczynek „nagich przyodziać” wykracza poza zwykłe przekazanie komuś ubrania. To gest przywracający drugiemu człowiekowi szacunek, poczucie bezpieczeństwa i należne mu miejsce w społeczeństwie.

W Piśmie Świętym motyw ubrania i nagości pojawia się już na pierwszych stronach Księgi Rodzaju. Po grzechu pierworodnym pierwsi ludzie, Adam i Ewa, uświadomili sobie swoją nagość i poczuli wstyd. Bóg nie zostawił ich w tym upokorzeniu – sam sporządził dla nich odzienie ze skór i przyodział ich (por. Rdz 3,21). Był to pierwszy akt miłosierdzia, w którym Stwórca osłonił ludzką słabość. Z kolei Prawo Mojżeszowe w Starym Testamencie surowo nakazywało troskę o ubogich: jeśli ktoś wziął w zastaw płaszcz bliźniego, musiał oddać go przed zachodem słońca, ponieważ dla biednego często było to jedyne okrycie na noc (por. Wj 22,25-26). W ten sposób Bóg uczył swój lud wrażliwości na najsłabszych.

W Nowym Testamencie uczynek ten zostaje przez Jezusa podniesiony do rangi kryterium, z którego będziemy sądzeni. W opisie sądu ostatecznego padają niezwykle wyraźne słowa: „Byłem nagi, a przyodzialiście Mnie” (Mt 25,36). Chrystus utożsamia się z każdym człowiekiem odartym z godności i pozbawionym podstawowych środków do życia. Co więcej, sam Jezus osobiście doświadczył najgłębszego bólu nagości podczas swojej męki. Zanim został ukrzyżowany, oprawcy odarli Go z szat (por. J 19,23), wystawiając na pośmiewisko. W świetle krzyża widzimy, że ofiarowując pomoc i odziewając ubogiego, dotykamy samego Zbawiciela.

Realizacja tego uczynku w codziennym życiu jest bardzo konkretna, ale wymaga odpowiedniego podejścia. Przekazując ubrania potrzebującym, czy to bezpośrednio, czy poprzez organizacje charytatywne, nie chodzi o to, by pozbyć się zniszczonych, bezużytecznych rzeczy i uspokoić własne sumienie. Miłosierdzie polega na tym, by dać drugiemu to, w czym sami nie wstydzilibyśmy się chodzić. Ponadto, nagość można rozumieć również w szerszym, duchowym sensie – jako odarcie kogoś z dobrego imienia, plotkowanie czy wystawianie czyichś słabości na widok publiczny. Miłosierdzie każe nam wtedy okrywać błędy i słabości bliźnich płaszczem dyskrecji i szacunku.

Uczynek „nagich przyodziać” przypomina nam, że chrześcijańska miłość zawsze musi przybierać materialny, namacalny kształt. Kiedy dzielimy się odzieżą z kimś potrzebującym, przekazujemy mu coś więcej niż tylko fizyczne ciepło. Dajemy mu czytelny znak, że szanujemy jego ludzką godność i że nie jest dla nas niewidzialny. W tak prostym geście – przekazaniu kurtki, butów czy koca – realizuje się Ewangelia, która osłania ludzką biedę i przywraca człowiekowi nadzieję.

26.07.2026 – Uczynki miłosierne co do ciała – nagich przyodziać Dowiedz się więcej »

19.07.2026 – Uczynki miłosierne co do ciała – spragnionych napoić

Pragnienie, podobnie jak głód, należy do najbardziej podstawowych potrzeb człowieka. Bez wody nie ma życia. Człowiek może przez pewien czas żyć bez pożywienia, ale bez dostępu do wody jego życie bardzo szybko znajduje się w niebezpieczeństwie. Dlatego podanie wody spragnionemu jest jednym z najprostszych, a jednocześnie najbardziej podstawowych gestów troski o drugiego człowieka.

W Piśmie Świętym woda ma bardzo głębokie znaczenie. Jest przede wszystkim znakiem życia i Bożego błogosławieństwa. Naród izraelski szczególnie mocno doświadczył tego podczas wędrówki przez pustynię. Kiedy Izraelitom zabrakło wody, zaczęli narzekać i pytać Mojżesza: „Czy po to wyprowadziłeś nas z Egiptu, aby nas, nasze dzieci i nasze bydło wydać na śmierć z pragnienia?” (por. Wj 17,3). Bóg nie pozostał obojętny na ich wołanie. Polecił Mojżeszowi uderzyć laską w skałę, z której wypłynęła woda. W ten sposób Bóg pokazał, że troszczy się o swój lud i daje mu to, czego potrzebuje do życia. Temat pragnienia pojawia się również w Ewangelii. Każdy kubek wody podany spragnionemu może więc stać się gestem miłości wobec Chrystusa. Jezus mówi o tym bardzo konkretnie: „Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody” (por. Mt 10,42). W oczach Boga nawet najmniejszy gest miłości ma wielką wartość.

Warto zwrócić uwagę, że Jezus mówi właśnie o kubku wody. Nie wymaga rzeczy wielkich i niezwykłych. Nie każdy człowiek może dokonywać wielkich dzieł, ale każdy może zrobić coś małego dla drugiego. Czasami właśnie taki prosty gest może mieć ogromne znaczenie. Szczególnym momentem, w którym Jezus doświadcza pragnienia, jest Jego męka na krzyżu. W Ewangelii według św. Jana słyszymy Jego słowa: „Pragnę” (J 19,28). Jezus, który wcześniej obiecywał ludziom wodę żywą, sam teraz cierpi z powodu pragnienia. Te słowa przypominają nam, że Chrystus naprawdę przyjął ludzkie ciało i doświadczył ludzkiego cierpienia.

„Spragnionych napoić” to uczynek bardzo prosty, ale właśnie w tej prostocie kryje się jego piękno. Przypomina nam, że miłosierdzie nie zawsze wymaga wielkich i niezwykłych czynów. Czasami wystarczy dostrzec potrzebę drugiego człowieka i odpowiedzieć na nią prostym gestem. Kiedy podajemy spragnionemu kubek wody, dajemy mu coś koniecznego do życia. Ale jako chrześcijanie dajemy mu również coś więcej. Pokazujemy, że nie jest nam obojętny, że dostrzegamy jego potrzebę i chcemy mu pomóc. A wtedy zwykły kubek wody może stać się znakiem miłosierdzia i świadectwem Bożej miłości.

19.07.2026 – Uczynki miłosierne co do ciała – spragnionych napoić Dowiedz się więcej »

12.07.2026 – Uczynki miłosierne co do ciała – głodnych nakarmić

Rozpoczynamy nowy cykl katechez poświęconych uczynkom miłosierdzia względem ciała. Są to bardzo konkretne czyny, przez które chrześcijanin odpowiada na najbardziej podstawowe potrzeby drugiego człowieka. Pierwszym z nich jest „głodnych nakarmić”. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi jedynie o podzielenie się pokarmem z osobą, która nie ma co jeść. Oczywiście jest to najprostsze i najbardziej dosłowne znaczenie tego uczynku. Jednak chrześcijańska miłość każe spojrzeć głębiej. Nakarmić głodnego to przede wszystkim dostrzec człowieka, który czegoś potrzebuje, i nie pozostać wobec tej potrzeby obojętnym.

Głód jest jednym z najbardziej podstawowych doświadczeń człowieka. Kiedy brakuje pożywienia, trudno myśleć o czymkolwiek innym. Dlatego troska o głodnych jest wyrazem szacunku dla ludzkiego życia i godności. Człowiek nie może przejść obojętnie obok drugiego, który cierpi z powodu braku tego, co konieczne do życia. Już na kartach Starego Testamentu Bóg przypomina swojemu ludowi, aby troszczył się o ubogich i potrzebujących. Izraelici dobrze pamiętali, że sami doświadczyli głodu i niewoli. Dlatego Prawo nakazywało pozostawiać część plonów na polach dla ubogich, wdów, sierot i cudzoziemców. To, co człowiek posiada, nie jest wyłącznie jego własnością. Jest również darem, którym ma się dzielić z innymi. W Ewangelii szczególnie wymowny na ten temat jest opis rozmnożenia chleba. Gdy uczniowie chcą odesłać głodny tłum, Jezus mówi do nich: „Wy dajcie im jeść” (Mt 14,16). To krótkie zdanie jest skierowane również do nas. Jezus nie pyta, czy problem głodu istnieje. Pyta raczej, co my jesteśmy gotowi zrobić, aby go zmniejszyć. Uczniowie widzieli tylko pięć chlebów i dwie ryby. Wydawało im się, że to zbyt mało. Jezus pokazuje jednak, że nawet niewielki dar może stać się wielkim dobrem, jeśli zostanie złożony w Jego ręce. Często myślimy, że nasze możliwości są zbyt małe, aby komuś pomóc. Tymczasem Bóg potrafi pomnożyć nawet najdrobniejszy gest miłości.

Jeszcze mocniej Jezus mówi o tym w opisie sądu ostatecznego. W Ewangelii według św. Mateusza czytamy słowa: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść” (Mt 25,35). Co zaskakujące, Jezus nie mówi: „Nakarmiliście biednych”, ale „Mnie nakarmiliście”. Oznacza to, że w każdym człowieku potrzebującym obecny jest sam Chrystus. Każdy gest pomocy okazany głodnemu staje się gestem miłości wobec Jezusa. To właśnie ten fragment pokazuje, że uczynki miłosierdzia nie są jedynie dodatkiem do życia chrześcijańskiego. Są jednym z najważniejszych sprawdzianów naszej wiary. Nie wystarczy znać Ewangelię. Trzeba nią żyć.

Święty Jan Apostoł stawia bardzo konkretne pytanie: „Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga?” (por. 1 J 3,17). Miłość nie polega jedynie na dobrych uczuciach. Prawdziwa miłość staje się czynem. Nie każdy z nas będzie mógł nakarmić setki ludzi. Ale każdy może zrobić coś dobrego. Możemy podzielić się posiłkiem z potrzebującym, wesprzeć jadłodajnię dla ubogich, przygotować paczkę żywnościową dla rodziny w trudnej sytuacji czy po prostu nie marnować jedzenia. To właśnie od takich małych gestów zaczyna się wielkie dobro.

Rozpoczynając rozważanie na temat uczynków miłosierdzia względem ciała, warto zapamiętać jedną prostą prawdę. Chrześcijaństwo nie jest religią pięknych słów, ale konkretnych czynów. Kiedy karmimy głodnego, nie dajemy mu jedynie chleba. Dajemy mu także znak, że nie jest sam, że jego życie ma wartość i że Bóg o nim pamięta. A wtedy zwykły kawałek chleba może stać się świadectwem Bożej miłości.

12.07.2026 – Uczynki miłosierne co do ciała – głodnych nakarmić Dowiedz się więcej »

Piesza Pielgrzymka Młodzieży o Trzeźwość Narodu Polskiego

7 lipca gościliśmy w naszej parafii uczestników Pieszej Pielgrzymki Młodzieży o Trzeźwość Narodu Polskiego. Po zakwaterowaniu i wspólnym posiłku pielgrzymi wraz z parafianami uczestniczyli w Drodze Krzyżowej. Piękna oprawa muzyczna oraz poruszające rozważania stworzyły atmosferę modlitwy i refleksji nad przyjęciem krzyża codziennego życia jako drogi prowadzącej do Chrystusa.

8 lipca rano pielgrzymów pobłogosławił proboszcz parafii, ks. Marek Kumór, życząc im owocnego pielgrzymowania oraz wyproszenia potrzebnych łask dla wszystkich, którzy prosili o modlitwę, szczególnie dla osób zmagających się z różnymi zniewoleniami.

Serdecznie dziękujemy wszystkim rodzinom i parafianom, którzy otworzyli swoje domy i serca dla pielgrzymów. Dzięki Waszej życzliwości mogliśmy wspólnie doświadczyć piękna chrześcijańskiej gościnności i miłosierdzia. Bóg zapłać!

Piesza Pielgrzymka Młodzieży o Trzeźwość Narodu Polskiego Dowiedz się więcej »

5.07.2026 – Uczynki miłosierdzia względem duszy – modlić się za żywych i umarłych

Ostatnim z uczynków miłosierdzia względem duszy jest „modlić się za żywych i zmarłych”. Modlitwa za innych jest znakiem, że nie jesteśmy sami. Bóg stworzył nas jako wspólnotę. To, co przeżywa jeden człowiek, nigdy nie jest obojętne dla drugiego. Dlatego chrześcijanin nie modli się wyłącznie za siebie. Wstawia się również za rodziną, przyjaciółmi, sąsiadami, ludźmi cierpiącymi, chorymi, prześladowanymi, a także za tymi, których być może nigdy nie spotka.

Już w Starym Testamencie odnajdujemy piękne przykłady modlitwy wstawienniczej. Gdy naród izraelski dopuścił się grzechu, Mojżesz stanął przed Bogiem i błagał o przebaczenie dla swojego ludu. Nie myślał tylko o własnym zbawieniu, ale wziął odpowiedzialność za innych. Pokazuje nam w ten sposób, że modlitwa jest także wyrazem troski o drugiego człowieka.

Jezus przez całe swoje życie modlił się za innych. Szczególnie poruszające są Jego słowa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy modlił się nie tylko za Apostołów, ale także za wszystkich, którzy dzięki ich świadectwu uwierzą w Niego: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie” (J 17,20). W ten sposób Jezus obejmuje swoją modlitwą również każdego z nas. Najbardziej niezwykłą modlitwę Jezus zanosi jednak na krzyżu. Pośród cierpienia modli się za tych, którzy Go skrzywdzili: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Nawet w chwili śmierci nie przestaje troszczyć się o ludzi. Uczy nas, że modlitwa powinna obejmować nie tylko tych, których kochamy, ale także tych, którzy nas zranili.

Kościół od swoich początków modlił się także za zmarłych. W Drugiej Księdze Machabejskiej czytamy, że Juda Machabeusz polecił złożyć ofiarę za poległych żołnierzy, „aby zostali uwolnieni od grzechu” (por. 2 Mch 12,43–45). Autor księgi dodaje, że była to „święta i pobożna myśl”. Ten fragment pokazuje, że pamięć o zmarłych nie kończy się na wspomnieniu. Wyraża się także w modlitwie i powierzaniu ich Bożemu miłosierdziu. 

Może się wydawać, że modlitwa jest najmniej skuteczną pomocą, ponieważ niczego nie zmienia od razu. Tymczasem człowiek wierzący wie, że modlitwa nie jest ostatnią deską ratunku, ale pierwszym odruchem serca. Powierzając kogoś Bogu, oddajemy go Temu, który kocha go bardziej niż my sami. Modląc się za żywych i zmarłych, uczymy się patrzeć na świat oczami Boga. Przestajemy skupiać się wyłącznie na własnych potrzebach i dostrzegamy tych, którzy potrzebują naszego wsparcia. Nasza modlitwa staje się wtedy cichym, ale bardzo konkretnym uczynkiem miłosierdzia. Kiedy modlimy się za żywych i zmarłych, naśladujemy samego Chrystusa, który nieustannie wstawia się za nami przed Ojcem. Nasza modlitwa staje się wtedy przedłużeniem Jego miłości. Jest cichym, ale niezwykle cennym darem, który możemy ofiarować każdemu człowiekowi – zarówno temu, który idzie jeszcze drogami tego świata, jak i temu, który przekroczył już próg wieczności.

5.07.2026 – Uczynki miłosierdzia względem duszy – modlić się za żywych i umarłych Dowiedz się więcej »

Pożegnanie ks. Adriana Trybulskiego

W niedzielę, 5 lipca, w naszej parafii Miłosierdzia Bożego odbyło się uroczyste pożegnanie ks. Adriana Trybulskiego. Wydarzenie to obfitowało w mnóstwo życzeń, kwiatów i upominków. Nie zabrakło pięknych wspomnień, wyrazów głębokiej wdzięczności oraz wielu wzruszeń. Cała wspólnota parafialna zjednoczyła się w modlitwie, prosząc o obfite błogosławieństwo Boże dla ks. Adriana w Jego nowej posłudze. Dziękujemy za czas spędzony w naszej wspólnocie!

Pożegnanie ks. Adriana Trybulskiego Dowiedz się więcej »

Przewijanie do góry
Przejdź do treści